Bartosz Zmarzlik

ur. 1995 w Szczecinie

Ochrzczony przez kibiców „F16”. Już teraz, choć to młody zawodnik, zajmuje poczesne miejsce w historii żużla. Jako jedyny Polak jest dwukrotnym indywidualnym mistrzem świata (Speedway Grand Prix 2019 i 2020), a także dwukrotnym drużynowo (2016, 2017). Wielki talent, godny następca Tomasza Golloba.

Gdy Zmarzlik był małym dzieckiem, spiker zapytał go, kim chce zostać. „Chcę być na pierwszym miejscu!” – wypalił Bartek. Jeszcze nie wiedział czego, ale już wiedział gdzie. W motorach interesowało go wszystko, każda śrubka. Plątał się mechanikom pod nogami i pytał: „A po co to?”, „A do czego tamto?”. Wybór był zatem oczywisty.

Licencję zdał jako 15-latek, w lidze zadebiutował w 2011 r. Jest wychowankiem Stali Gorzów Wielkopolski. Szybko się rozpędzał; medale zaczął zdobywać jako junior. W 2012 r. wywalczył pierwsze (indywidualne) złoto na mistrzostwach Europy juniorów. Potem przyszły sukcesy drużynowe: 4 razy wraz z kolegami stawał na najwyższym podium mistrzostw świata juniorów.

A potem przyszedł rok 2016 i debiut Zmarzlika w Grand Prix (Indywidualne Mistrzostwa Świata na Żużlu). Szedł jak burza: od razu zdobył brązowy medal tych mistrzostw i do dziś jest z niego bardzo dumny. Dwa lata później stanął już na drugim stopniu podium tych mistrzostw. Kiedy więc w 2019 r. wystartował w Grand Prix, był jednym z faworytów. Wrzawa na trybunach w Toruniu była tak wielka, że żużlowiec po raz pierwszy w życiu nie słyszał silnika swojego motoru. Jechał pod sporą presją, mimo to powtórzył sukces Tomasza Golloba i został indywidualnym mistrzem świata. Nie ukrywał, że to właśnie na nim się wzorował. „Pan Tomek jest dla mnie mentorem, idolem, wszystkim. Mamy codzienny kontakt” – mówił Bartek tuż po zdobyciu trofeum.

Rok później powtórzył swój sukces: znowu stanął na najwyższym miejscu podium Grand Prix, a także na podium mistrzostw Polski.

Wraz z drużyną żużlowiec rok po roku przywoził również medale z mistrzostw świata (od 2015 r. w sumie 6 krążków). Startował też z sukcesami w lidze szwedzkiej oraz w lidze angielskiej.

Jest znany ze spokojnego podejścia do startów (i sukcesów). Przyznał, że cieszy go to, że regularnie staje na podium najważniejszych zawodów i utrzymuje formę. „Moim zdaniem nie warto wskoczyć na szczyt i z niego zlecieć. [Warto] ustabilizować się i jak najdłużej to utrzymywać. Myślę, że to trudniejsze niż jednorazowy wyskok w górę” – podkreślał w rozmowie z RMF FM.


Ministerstwo

Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki

Instytut Łukasiewicza

Realizator