Ryszard Szurkowski

ur. 1946 w Świebodowie, zm. 2021 w Radomiu

W swoim czasie jeden z najlepszych kolarzy amatorów na świecie. Ten samorodny talent i samouk inspirował całe pokolenie. Trzykrotny mistrz świata, dwukrotny wicemistrz olimpijski i kilkukrotny zwycięzca Wyścigów Pokoju porywał tłumy swoim stylem, wyczuciem, fantazją. Był też doskonałym taktykiem. W latach 70. każdy chłopak na podwórku chciał być jak on: ciąć szosę z szelmowskim uśmiechem i zostawiać innych w tyle.

Talent Szurkowskiego objawił się nagle. Uciułał pieniądze na rower (kolarzówkę) i jako nastolatek wystartował w Krotoszynie w swoim pierwszym wyścigu. Jak wspominał, nagrodą była puszka szynki 1,5 kg. Ojciec się ucieszył – nie tylko z szynki, lecz także z sukcesu syna.

Ryszard został zawodnikiem Dolmelu Wrocław i tu zaczął odnosić pierwsze sukcesy, zdobywając m.in. mistrzostwo Polski w kolarstwie przełajowym w Prudniku. Wypatrzył go trener kadry Henryk Łasak. Okazało się, że Szurkowski ma niesłychanie mocne serce – mocniejsze od wielu członków kadry. Trenerzy nie mogli się go nachwalić: miał wielką kulturę, nie spóźniał się, był ambitny i pracowity. Zobaczyli w nim przyszłego mistrza, sportowca wielkiej klasy.

W 1969 r. kolarz zadebiutował w niezwykle wtedy popularnym Wyścigu Pokoju. Zajął 2. miejsce, tuż za doświadczonym Francuzem. Uśmiechnięty i przystojny, skradł serca Polaków. Dwa następne Wyścigi Pokoju już wygrał, i to w doskonałym stylu (nagrodą były odpowiednio skoda i fiat); potem stawał na podium tych zawodów jeszcze w latach 1973 i 1975. Tak zaczęła się jego oszałamiająca kariera, a polskie kolarstwo weszło na światowe salony.

Na igrzyskach olimpijskich w Monachium 1972 r. wraz z kolegami (Edwardem Barcikiem, Lucjanem Lisem i Stanisławem Szozdą) Szurkowski zdobył srebrny medal w jeździe na czas. Polacy byli w światowej czołówce, czuli się pewni siebie, wyszli z cienia – dzięki swojej ciężkiej pracy i trenerowi Łasakowi, uważanemu za wizjonera. To on wiele lat wcześniej wymyślił m.in. jechanie „na lidera”. W 1973 r., u progu wielkiej kariery, Łasak zginął w wypadku, osierocając kadrę. Na mistrzostwa świata w Barcelonie Polacy pojechali bez niego, ale zwyciężali nadal. W 38-stopniowym upale Szurkowski, zwany przez kolegów „Bibim”, wywalczył aż 2 złote medale: w jeździe drużynowej na czas (z Tadeuszem Mytnikiem, Lucjanem Lisem i Stanisławem Szozdą) i ze startu wspólnego. Zadziwił wówczas wszystkich swoją ekspresową ucieczką i finiszem.

Rok później Bibi został wicemistrzem świata. W 1975 r. w Yvoir znowu sięgnął z drużyną (Tadeuszem Mytnikiem, Stanisławem Szozdą i Mieczysławem Nowickim) po złoto MŚ, a rok później na olimpiadzie w Montrealu – po srebro, również drużynowo.

Poza mistrzostwami Szurkowski tryumfował w wielu innych wyścigach, m.in. Wielkiej Nagrodzie Annaby, Dookoła Szkocji, Tour du Limousin, Dookoła Anglii, Dookoła Egiptu. Ponadto był wielokrotnym mistrzem Polski.

Po zakończeniu kariery znakomity szosowiec trenował kadrę narodową i olimpijską PZKol i tu także odniósł sukces. Trenowany przez niego Lech Piasecki szedł jego drogą: wygrał Wyścig Pokoju i mistrzostwa świata, a trenowana przez niego drużyna zdobyła srebro na IO w Seulu (1988). To Bibi stworzył pierwszą w Polsce Zawodową Grupę Kolarską „Exbud” w Kielcach (1988), był też szefem polskiej części Wyścigu Pokoju.

Wielokrotnie odznaczany (m.in. siedmiokrotnie złotym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe), w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca wygrał dwukrotnie, a w plebiscycie na zawodnika XX w. w Polsce zajął 2. miejsce (za Ireną Szewińską).


Ministerstwo

Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki

Instytut Łukasiewicza

Realizator